Turbulent, czyli prąd z drukarki 3D

Turbulent, czyli prąd z drukarki 3D

Nikt nie ma złudzeń, że światowe złoża gazu, ropy, czy – tak bliskiemu naszym polskim sercom – węgla kiedyś z pewnością się wyczerpią. Eksperci twierdzą, że już za 30-40 lat możemy znaleźć się w sytuacji, w której niezbędnym będzie zastosowanie innych środków do produkcji energii. Rozwiązaniem tego problemu może być np. wydrukowana elektrownia wodna. Niemożliwe? A jednak.

Chyba łatwo nie zrezygnujemy z wygody i komfortu, jakie dają nam tak prozaiczne dla nas urządzenia, jak lodówka, telewizor, pralka, czy suszarka. Może ktoś chce, ja na pewno nie 🙂 Jako cywilizacja zaszliśmy za daleko, żeby ot tak zawrócić do czasów sprzed wynalezienia prądu.

Warto już teraz pochylić się nad problemem i włożyć znacznie więcej sił w rozwój technologii pozwalającej na uzyskiwanie prądu z odnawialnych źródeł. Bezsprzecznie to do nich będzie należeć przyszłość.

zaprojektujemy szkolenie z druku 3d dla twojej firmy

Niektóre kraje już teraz spopularyzowały rozwiązania takie jak produkcja prądu z użyciem energii słonecznej (każdy z nas kojarzy ogromne lustrzane pola na pustynnych terenach Stanów Zjednoczonych), czy też farmy wiatrowe, popularne choćby u naszych sąsiadów zza zachodniej granicy. W większości ciągle królują jednak ropa, gaz oraz węgiel.

A co z wodą?

Na całkiem ciekawy pomysł wpadli założyciele belgijskiego start’upu. Swój wynalazek nazwali Turbulent i jest to nic innego niż wydrukowana w 3D turbina produkująca prąd, który jest w stanie zaspokoić potrzeby nawet kilku rodzin. Wystarczy tylko, że w pobliżu znajduje się mała rzeka, a nawet niewielki strumyk.

Jak twierdzą sami wynalazcy, tradycyjna elektrownia wodna jest duża, ingeruje w gospodarkę wodną danego regionu, może prowadzić do powodzi, czy całkowitego wysuszenia terenów, a także negatywnie wpływać na otaczające je środowisko. Do tego pokaźny rozmiar może uniemożliwiać zastosowanie jej w każdym miejscu. Dlatego w swoim projekcie postawili na prostotę i minimalizm.

Niewielkie gabaryty drukowanej turbiny sprawiają bowiem, że można ją zainstalować praktycznie w każdym, nawet najmniejszym strumyku i w ten sposób umożliwić ludziom korzystanie z energii, tam gdzie wcześniej było to nierealne.

Szczególnym celem, jaki im przyświecał była przede wszystkim pomoc osobom, które borykają się z problemem braku dostępu do energii elektrycznej. Głównie w regionach, gdzie dostęp do źródeł energii jest niemożliwy, czy to z powodu lokalizacji (tereny oddalone od większych ośrodków mieszkalnych), czy z uwagi na bardzo wysokie koszty.

Rzućmy okiem, jak to działa

Turbulent, czyli prąd z drukarki
Zbudowany z gotowych elementów drukowanych w technologii 3D Turbulent ma kształt zbliżony do muszli ślimaka. Woda wpływająca przez jego wąskie “gardło” tworzy wir, który napędza turbinę, tym samym produkując energię elektryczną. Instalacja urządzenia jest bardzo prosta. Wystarczy tylko poskładać wszystkie elementy w całość, umieścić w wodzie i cieszyć się darmowym prądem. Proste i solidne wykonanie daje gwarancję niezawodności – w tak topornej konstrukcji po prostu nie ma się co popsuć.

Konstruktorzy pomyśleli także o ochronie środowiska. Turbulent całkowicie „chowa” się pod taflą wody (wystarczy, że ma minimum 2 metry głębokości), dlatego nie wpływa negatywnie na naturalny bieg rzeki. Kształt turbiny jest bezpieczny, możemy mieć więc pewność, że żadnej rybie nic się nie stanie 🙂

Rozwiązanie belgijskich wizjonerów jest nieustannie testowane i w miarę potrzeb usprawniane, więc pozostaje nam tylko trzymać kciuki za ich prace i powodzenie całego przedsięwzięcia.

Autor:Mateusz Winkler



Profesjonalnym copywriter i marketingowiec z ogromnym zamiłowaniem do tworzenia dobrego contentu, tekstów sprzedażowych oraz e-mail marketingu. Po godzinach maniak, nowych technologii i pro-wrestlingu (tak, tak - wiem, że jest udawany) :)


3 thoughts on “Turbulent, czyli prąd z drukarki 3D

Komentowanie jest wyłączone.