Czego nie zyskał druk 3D, czyli o porażce wynalazku Printr

Czego nie zyskał druk 3D, czyli o porażce wynalazku Printr

Na początku bieżącego roku firma Printr rozpoczęła na Kickstarterze kampanię crowdfundingową, mającą na celu zebranie funduszy na ich najnowszy wynalazek. Ambitny plan uzyskania 100 tysięcy euro niestety się nie powiódł i po prawie dwóch miesiącach z wynikiem nieco ponad 35 tysięcy musiał odejść do lamusa. Czy na tym kończy się jego historia?

Projekt o nazwie „ The Element”, bo o nim tu mowa, to – jak twierdzą sami jego twórcy – coś, czego drukowi 3D od zawsze brakowało. Jest to urządzenie, które po podłączeniu do domowej drukarki 3D zamienia ją w nowoczesną i wszechstronną maszynę posiadającą takie funkcje jak m.in.:

• Drukowanie za pomocą WiFi
• Cięcie modeli w chmurze
• Automatyczną naprawę plików 3D
• Możliwość używania drukarki przez wielu użytkowników
• Proste i intuicyjne modelowanie
• Kontrolę pracy drukarki na odległość
• Instalację „plug and play”

zaprojektujemy szkolenie z druku 3d dla twojej firmy

Wygląd The Element może zaskakiwać
Te wszystkie funkcjonalności pozwaliłyby każdemu użytkownikowi skupić się na tym, co w pracy i zabawie z drukarkami 3D jest najważniejsze, czyli na tworzeniu. Do tego wraz z „The Element” dostalibyśmy dostęp do autorskiej platformy o nazwie Formide – działającej w chmurze aplikacji, która również ułatwiłaby nam życie.

„Kiedy razem z przyjaciółmi zaczynaliśmy naszą przygodę z drukiem 3D, spędzaliśmy godziny próbując opanować wszystkie programy, które były nam potrzebne do wydruku nawet najmniej skomplikowanej rzeczy. I kiedy już myśleliśmy, że wszystko jest dobrze zrobione, nasz program tnący ciągle zgłaszał jakieś problemy” – mówi CEO Printr, Douwe Bart Mulder.

Dzięki „Formide” nie trzeba byłoby ślęczeć godzinami nad książkami czy też internetowymi poradnikami, ponieważ w najtrudniejszych zadaniach pomogłaby nam maszyna, a niektóre zrobiłaby po prostu za nas.

Możliwości proponowane przez The Element
Mimo tych wszystkich i niewątpliwych zalet projekt na Kickstarterze nie zdobył nawet połowy wymaganej kwoty. Dla mnie jest to wyjątkowo zaskakujące, ponieważ dawno nie widziałem czegoś, co by mi się tak spodobało. Za porażką może bez wątpienia stać dość spora kwota zbiórki – 100 tysięcy euro, jak sami dobrze wiecie, piechotą nie chodzi. Możliwe też, ze projekt nie został wystarczająco nagłośniony, ja sam natrafiłem na niego dopiero teraz.

Na szczęście nie ma co się załamywać, bo patrząc na stronę Printr, widać że prace nad „The Element” trwają nadal i mają się dobrze. Możliwe jest także złożenie zamówienia przedpremierowego, żeby mieć pewność że urządzenie dotrze do nas najwcześniej jak to możliwe, a pieniądze pomogą firmie dalej rozwijać ich projekt.

Źródło: 3dprint.com

Napisz do nas, a na organizowanych przez nas szkoleniach i warsztatach dowiesz się wszystkiego o druku 3D.

Autor: Maciej Combrzyński-Nogala




2 thoughts on “Czego nie zyskał druk 3D, czyli o porażce wynalazku Printr

Komentowanie jest wyłączone.